niedziela, 16 listopada 2014

5.

O 19 Karol punktualnie zjawił się pod domem Miśki. Po zajęciu swoich miejsc w samochodzie ruszyli w drogę. Michalina nie wiedziała dokąd Karol ją zabiera, a gdy chciała się dowiedzieć, ten milczał. Po pewnym czasie się poddała i postanowiła cieszyć się z nadchodzącego i miło zapowiadającego się wieczoru. Po 10 minutach dojechali na miejsce. Restauracja była bardzo elegancka, prawdopodobnie dla tych bogatszych. Kobiety były ubrane w piękne suknie, dlatego Miśka odetchnęła z ulgą, że założyła ten strój, a nie jakiś luźniejszy. Kolacja przebiegała w miłej atmosferze, zamówili dania polecane przez szefa kuchni. Gdy skończyli to, jak się okazało, pyszne danie, dziewczyna poczuła w swojej torebce wibracje telefonu. Przeprosiła Karola i poszła do łazienki, tłumacząc się klasycznym "przypudrowaniem noska". Gdy dotarła na miejsce, odczytała sms-a. Był od Andrzeja i jego treść była następująca:

"Hej Misia J może chcesz się do mnie przyłączyć i podensić z pałeczkami w rękach?  Nie daj się prosić :P "

Zastanawiała się, co odpisać i uznała, że nie będzie go okłamywać.

"Hej Endrju! Z chęcią, naprawdę, ale właśnie jestem z Karolem na kolacji. Chyba, ze chcesz przygarnąć naszą dwójkę, to mógłbyś go przekonać i byśmy przyjechali :D co Ty na to?"

Dostała tylko krótką odpowiedz "ok", więc czym prędzej wróciła do stolika. Po krótkiej chwili usłyszała dźwięk przychodzącego sms-a na telefon Karola. Zachęciła go, aby odczytał wiadomość.
-Andrzej właśnie do mnie napisał. Proponuje, żebyśmy do niego wpadli, ale chyba mu odmówię. Dokończymy kolacje, a do niego możemy pojechać innym razem.
-Nie no, daj spokój Karol. Jak chcesz to możemy jechać. Poza tym i tak już się najadłam.
To przekonało Karola i obydwoje zaczęli zbierać się do wyjścia.




Dostał odpowiedź od Karola, że jednak się pojawią. Czuł lekkie rozczarowanie. Myślał, że będzie mógł jeszcze lepiej poznać Michalinę, że może będzie mógł odwdzięczyć się za pomoc dziewczyny w sprawie Kaski. A przy Karolu nie chciał poruszać takich kwestii. Nie chciał być niemiły, więc postanowił, że będzie się dobrze z nimi bawił, a chęć poznania bliżej Miśki odsunie na dalszy plan. Zauważył, ze Karolowi podoba się dziewczyna, więc nie miał zamiaru w to ingerować. Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi. Zobaczył za nimi uśmiechniętego przyjaciela i nieco zmieszaną Miśkę. Karolowi podał dłoń, a dziewczynę przytulił na przywitanie i zaprosił ich dalej.




Czas mijał im bardzo szybko i w miłej atmosferze. Po tańcach przed telewizorem chłopaki wymyślili, że nagrają swoją trzecią bitwę, w której mieli zmierzyć się w Jendze. Miśka miała być oczywiście operatorem kamery. Śmiechu było przy tym co nie miara, chłopaki ciągle się wygłupiali. Zwycięsko wyszedł z tego Andrzej, który z radości chwycił dziewczynę w ramiona i okręcił ją wokół własnej osi, na co Karol spojrzał morderczym wzrokiem i wkurzony wyszedł z pokoju na balkon. Michalina poszła za nim i zobaczyła Karola opierającego się o barierkę.
-Karol, co się stało?
-Nie widzisz, ze on cię podrywa? Kilka dni temu zerwał z dziewczyną, a teraz już do ciebie leci.
-O czym ty w ogóle mówisz? Ledwo się znamy, a ty już mi sceny zazdrości urządzasz? Nie mam zamiaru kontynuować tej znajomości, bo nie tego się spodziewałam. Myślałam, ze to logiczne, że jesteśmy tylko znajomymi, ale chyba za dużo sobie wyobraziłeś. Nie pisz do mnie i nie dzwoń.
I wyszła bez słowa. Nawet nie wyjaśniła nic Andrzejowi, tylko wybiegła z płaczem z mieszkania.
-Stary, co jej zrobiłeś?-Andrzej martwił się o swojego przyjaciela, bo wiedział, ze zależało mu na Miśce.
-To wszystko twoja wina. Spieprzaj, nie chce z tobą gadać.-Karol również wyszedł, a zdezorientowany Andrzej stał kilka minut w tym samym miejscu. Postanowił zadzwonić do dziewczyny, ale niestety nie odbierała. Dzwonił, dzwonił i nic. Głucha cisza. Martwił się, więc po jakimś czasie postanowił do niej pojechać. Podszedł do drzwi i zapukał. Odetchnął z ulgą, gdy Michalina otworzyła mu drzwi.
-Wchodź – tylko to powiedziała i nie czekając na Andrzeja, skierowała swe kroki do salonu. Gdy dotarł i usiadł przy niej, spytała - Czego chcesz?
-Co się stało? Nic nie rozumiem. Przecież było wszystko dobrze, wytłumaczysz mi to?
-Szczerze? Karol jest o ciebie zazdrosny, a po pierwsze nie dałam mu żadnych powodów do zazdrości, a po drugie, do cholery, nie jestem z nim! I nigdy nie mówiłam, że będę, a on sobie coś ubzdurał. I to już wszystko przekreśliło. A myślałam, że się dogadujemy i liczyłam na przyjaźń, no ale niestety. Nie mam nikogo, ale do tej pory dawałam radę, dam i teraz. Chcesz się napić czegoś mocniejszego? Bo mam ochotę na wino.
-Jasne, poproszę.
Po godzinie oboje byli już lekko pijani, więc mówili co im ślina na język przyniosła.
-Miśka, chciałbym ci powiedzieć, ze to nieprawda. Nieprawda, że nie masz nikogo. Masz rodziców, Lenę, teraz też Bartka. I masz mnie, nie zapomnij o tym nigdy. Tak bardzo mi pomogłaś, daj teraz sobie pomóc. Nie odsuwaj mnie od siebie, proszę. Potrzebuje cię...
-Andrzej...
-Ale to nie jest to o czym myślisz. Liczę tylko na przyjaźń, albo aż. Może nie znamy się długo, ale ja tobie zaufałem. Teraz czekam, aż ty to zrobisz.  Nie chcę nigdy cię stracić, chcę mieć taką osobę jak ty przy sobie. Jeśli chodzi o związki, to wiesz, ze mam za sobą totalną porażkę, więc nie chcę się na razie w nic pakować.
-Ostatni argument był przekonujący. Wierzę ci. Przyjaciele?
-Przyjaciele. Na zawsze - odrzekł z uśmiechem chłopak, przytulając dziewczynę mocno do siebie. Był wtedy przeszczęśliwy.
Po tej poważnej rozmowie przeszli na luźniejsze tematy. Nie wiedzieli kiedy na zegarze wybiła godzina 4 nad ranem. Michalina doszła do wniosku, ze nie ma sensu, żeby Andrzej wracał o tej godzinie na pieszo do domu (bo wypił alkohol), więc zaproponowała mu, aby został u niej na noc. Chłopak zgodził się, a ona pościeliła mu na dole kanapę, a sama poszła na górę do swojego pokoju.




Gdy rano obudziła się, przed zejściem na dół postanowiła, że najpierw pójdzie się ogarnąć. Nie chciała w takim stanie wychodzić do Andrzeja. Po pół godzinie była gotowa. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu wszystko było posprzątane, kanapa pościelona, a na stoliku leżała karteczka:

"Dziękuję za miły wieczór. Na zawsze. Pamiętasz? J
PS. Pod kartka jest dla Ciebie niespodzianka.
Trzymaj się!"

Z ciekawością spojrzała pod kartkę, pod którą znajdowała się bransoletka ze znakiem nieskończoności. Zaskoczyło ja to, ale była to miła niespodzianka. Szybko ją założyła i postanowiła, że nigdy jej nie zdejmie. Napisała sms-a do Andrzeja o następującej treści:

"Na zawsze.”

Na odpowiedź nie musiała długo czekać.

" Na zawsze. Misia, możemy się dziś spotkać? Mam sprawę."

"Jasne, a stało się coś?"

"Nie, nic się nie stało. Mogłabyś wpaść pod koniec treningu? Kończymy za dwie godziny."

"Jasne, będę."

"Do zobaczenia"

Dalej już nie odpisywała. Coś dziwnego było w tej rozmowie. Może Andrzej żałował wczorajszego wieczoru? Niestety, nie znała odpowiedzi na to pytanie. Musiała na nią czekać do końca treningu.




Była pod halą pół godziny przed czasem, więc postanowiła wejść do środka i przyjrzeć się siatkarzom. Weszła i usiadła w tylnych rzędach. Chciała być niezauważona i tak też się czuła. Nawet Andrzej jej nie pomachał, ani się nie uśmiechnął do niej, ale na jego ręku zauważyła taką samą bransoletkę, jaką ma ona. Skoncentrowany był na treningu, widać, że coś go gnębiło. Złość miał wypisaną na twarzy, ale po jego czynach również można było to zauważyć. Natomiast Karol był jego totalnym kontrastem. Śmiał i wygłupiał się z całą resztą drużyny. W sumie nie z całą resztą, bo jakoś jego zachowanie nie bawiło Winiara i Mariusza. Dziewczyna musiała dowiedzieć się, o co chodzi. Aby nie było żadnych niezręcznych sytuacji, postanowiła wyjść przed chłopakami tak samo niezauważona, jak wcześniej i poczekać przed halą. Po kilkunastu minutach czekania z hali wyłonił się Andrzej. Gdy zobaczył Miśkę, rzucił tylko krótkie:
-Spotkanie odwołane. - i ruszył w stronę samochodu, nie oglądając się za dziewczyną. A ona stała jak słup soli, nie rozumiejąc, co się dzieje. Ale właśnie w tej chwili zauważyła bransoletkę, czuła, że nie mogła tego tak zostawić i podbiegła do samochodu. Zablokowała drzwi, tak, żeby Andrzej nie mógł ich otworzyć.
-A to - wskazała na bransoletkę - już nic dla Ciebie nie znaczy? To po co było to pieprzenie o przyjaźni, co?! To jest to twoje "na zawsze"?! To gratuluję, za taką przyjaźń to ja dziękuję. Wypchaj się tą bransoletkę - zerwała ją z ręki i rzuciła w niego.
Ruszyła szybkim krokiem przed siebie, ocierając łzy spływające po jej policzkach. To nie potrwało długo, ponieważ chwilę potem poczuła jak ktoś łapie ją za rękę i odkręca do tyłu. Zobaczyła, że ten ktoś to Andrzej. Zaczęła się wyrywać i chciała, żeby ją puścił. Ale on nie odpuszczał. Łzy płynęły jej po policzkach, nie chciała, żeby on to widział. Starała się odwrócić twarz, zakryć ją włosami, żeby ukryć tą chwilę słabości. Niestety nawet to się nie udało, ponieważ złapał jej twarz tak, aby na niego patrzyła. Zauważając, że płacze, szybko wytarł jej łzy.
-Misia, proszę cię, nie płacz. Nie płacz...przepraszam. Jestem totalnym idiotą, wiem. Ale nie jestem tego wart, żebyś przeze mnie płakała. Jeśli nie masz teraz planów, chce, żebyś ze mną pojechała, wytłumaczę ci wszystko. Zrobisz to dla mnie?

Nic nie odpowiedziała, tylko udała się w stronę samochodu. 


--------------------------------------------------
Brak mi słów. Nie będę już przepraszać. Zawaliłam na całej linii. Jedyne, co mogę obiecać, to zaglądanie tu, gdy tylko czas i wena na to pozwolą. Dziękuję tym osobom, które tu jeszcze zaglądają. Kochane jesteście! 

Do napisania!

sobota, 26 lipca 2014

4.

Dalszą drogę pokonali w ciszy, nieco zmieszani zbyt dużą swobodą, którą czuli w swoim towarzystwie. Dziewczyna podziwiała piękne widoki, zdając sobie sprawę, że w tym miejscu jeszcze nie była. Po kilkunastu minutach dojechali na miejsce. Miśka była pod wrażeniem otaczającego ją krajobrazu. Gdy Andrzej otworzył jej drzwi, wyszła i podziwiała z zapartym tchem w piersiach to piękne, spokojne miejsce. Czuła na sobie wzrok Andrzeja, ale to teraz nie było ważne. Najważniejszy był ten spokój, którego tak bardzo teraz potrzebowała. Podeszła do strumyka i usiadła przy nim, wsłuchując się w delikatny szum wody. Po chwili poczuła przy sobie obecność swojego towarzysza, na którego spojrzała i uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością. Próbowała zrozumieć te wszystkie rzeczy, które się dziś zdarzyły, ale miała totalny mętlik w głowie. Nie wiedziała, dlaczego znowu w jej życiu pojawiła się Kaśka. Do dziś miała spokojne życie, trochę nudne, ale jednak była z niego zadowolona. Przynajmniej do tej pory, od czasów szkolnych, nie miała problemów z takimi osobami, jak Kaśka. Ale, zgodnie ze słowami piosenki, "nic nie może przecież wiecznie trwać", tak samo było ze spokojem Michaliny.
- Jak to było z tobą i Kaśką? Jak się poznaliście?
- Rok temu, po zakończeniu sezonu, poszliśmy z chłopakami na imprezę do klubu. Od początku mówili, że jakaś dziewczyna ciągle patrzy w moją stronę, ale wtedy mnie to jakoś nie interesowało. Podeszła do mnie, jak zostałem sam przy stoliku. Wydawało mi się wtedy, że normalnie rozmawialiśmy, może dlatego, że byłem już po kilku piwach. Gdyby teraz to się powtórzyło, od razu bym zauważył, że to była typowa gadka pustych panienek, szukających rozrywki. Byłem głupi, myślałem, że wszystko jest dobrze, że podeszła dlatego, że jej się spodobałem. Ale ostatnio zrozumiałem, że chodzi jej tylko i wyłącznie o moją kasę. Miałem wtedy swój najlepszy sezon, zostałem ogłoszony wschodzącą gwiazdą. No i na tej imprezie wymieniliśmy się numerami, a ona następnego dnia się odezwała. Nalegała na spotkanie, więc się zgodziłem, nie miałem innych planów to postanowiłem, że może dam szansę tej znajomości. I tak to wszystko się zaczęło, z każdym tygodniem coraz częściej się spotykaliśmy, aż w końcu poszliśmy razem na imprezę do jej znajomych. Wtedy ogłosiła, że jesteśmy parą...Dla mnie to był szok, bo nigdy nie poruszaliśmy tej kwestii i do głowy mi nawet nie przyszło, że ona może tak odbierać naszą znajomość. Ale wtedy nie zaprzeczyłem, nie powiedziałem, że to jakieś jej wymysły. Głupio mi było, nie chciałem jej robić wstydu przy znajomych.
- To czemu potem nie zerwałeś? Już po tej całej imprezie?
- Myślałem o tym, nawet chciałem tak zrobić, ale chciałem dać jej szansę. Byłem sam, nie spotykałem się z żadną inną dziewczyną, więc pomyślałem, że nic nie stracę, a mogę tylko zyskać. Muszę przyznać, że to ona w tym związku się starała. Proponowała spotkania, wymyślała kolacje czy jakieś wspólne wyjścia. Ja ją na swoje wyjścia zabierałem rzadziej, bo moi znajomi, delikatnie mówiąc, nie przepadali za nią.
- No tak, dziś dało się zauważyć, np. po Karolu.
- Karol najbardziej jej nie lubił ze wszystkich moich znajomych. Nigdy nie popierał moich decyzji związanych z Kaśką. Uważał, że robię błąd, że jeszcze tego będę żałował, ja niestety go wtedy nie posłuchałem. Ona zdawała sobie sprawę z tego, jakie podejście ma do niej Karol, nie raz płakała przez niego, a ja się z nim o to kłóciłem, zarzucałem mu, że jest dla niej zbyt surowy. Ale teraz wiem, że to Kaśka prowokowała Karola, specjalnie go wkurzała, żeby zniszczyć naszą przyjaźń, bo wiedziała, że ją obronię. Kilka tygodni po tej imprezie zaczęło się wszystko psuć. Irytowała mnie coraz bardziej, robiła mi awantury o każde wyjście albo o to, że trening się przedłużył. Miałem tego dość, ale nie wiedziałem jak to skończyć, nie chciałem jej ranić. Próbowałem jej to jakoś zasugerować, że nie pasujemy do siebie, że lepiej będzie jak nie będziemy razem, ale ona tego nie brała do siebie, nie zniechęcało jej to. Jakoś wytrzymywałem tą całą chorą sytuację, aż do dziś. Tak naprawdę to dzięki tobie jestem w końcu wolnym człowiekiem. Dziękuję. - z wdzięczności chłopak przytulił Michalinę, która zmieszała się jeszcze bardziej. - A jaka jest twoja historia?
- Nie masz za co dziękować, przecież nic takiego nie zrobiłam. Moja historia...Aż wstyd mówić, no ale dobrze. Szłam do liceum jako cicha, spokojna, nieśmiała i niezauważana dziewczyna, którą zresztą jestem do tej pory. Ale takie osoby, jak ja, w moim liceum były poniżane i stawały się pośmiewiskiem bogatych, rozpieszczonych dzieciaków, takich jak Kaśka. Żeby mieć w miarę dobre życie w szkole, zaczęłam się przymilać do niej i całej jej ekipy. Ona wiedziała, że zrobię wszystko, czego będzie ode mnie chciała i bezczelnie to wykorzystywała. Robiła co chciała, a ja zawsze obrywałam, zawsze całą winę musiałam brać na siebie, żeby mieć w szkole jakieś życie. Byłam głucha na porady innych. Mimo, że siostra i przyjaciółka próbowały mnie powstrzymać, nie udało im się. Ale pewnego dnia przegięła. Zaczęło się od tego, że ośmieszyła mnie przed chłopakiem, który mi się podobał. Ale to, to jeszcze nic. Żeby mnie nie ośmieszyła jeszcze bardziej, musiałam coś przekazać jakiemuś chłopakowi, jakąś małą torebeczkę. Po chwili domyśliłam się, że to były narkotyki, ale na wycofanie się było już za późno. Jak już przekazywałam tajemniczą torebeczkę, nagle obok nas zjawiła się dyrektorka. Jak się potem okazało, to Kaśka ją o wszystkim poinformowała. Miałam zostać wyrzucona ze szkoły, ale z racji tego, że dobrze się uczyłam, nigdy wcześniej nie sprawiałam kłopotów, dostałam ostatnią szansę. Postanowiłam zemścić się na Kaśce i wziąć udział w konkursie wokalnym, który co roku był organizowany w naszej szkole. Udało mi się wygrać i od tamtej sytuacji nie miałyśmy ze sobą kontaktu.
- Gdybym wiedział, że ona jest takim człowiekiem, nigdy bym nie zwrócił na nią uwagi. Tak mi głupio…
Jednak nie zdążył dokończyć, bo rozległ się dźwięk z telefonu chłopaka. Oznaczało to, że dostał od kogoś sms-a. Okazało się, że tym kimś był Karol, który napisał Andrzejowi, że nie musi po niego wracać, że wróci z Leną i Bartkiem.
- Może my też już wracajmy? Jestem zmęczona, z chęcią położyłabym się już spać.
- Jasne, jeśli tylko chcesz. A mam takie pytanie…
- Słucham?
- Albo nieważne, na pewno byś się nie zgodziła, zapomnijmy o tym.
- Andrzej, daj spokój. – dziewczyna uśmiechnęła się do niego zachęcająco. – Mów.
- No bo tego…chciałem, no…czy dałabyś mi swój numer? No bo wiesz, tego, jakbym potrzebował pomocy, czy coś…
- Oj Wrona, Wrona, dawaj telefon.
Z uśmiechem zapisała mu swój numer, następnie wsiedli w samochód i odjechali. Podczas podróży oczywiście nie obyło się bez śpiewów, a atmosfera nie była taka napięta jak poprzednim razem.  Gdy dojechali na miejsce, nie wiedzieli jak mają się pożegnać. Andrzej trochę niepewnie przytulił dziewczynę, ponieważ nie wiedział, jakiej reakcji może się spodziewać. Na szczęście Miśce to nie przeszkadzało, odwzajemniła ten gest, a po wyjściu z samochodu pomachała chłopakowi z uśmiechem na pożegnanie, po czym ruszyła w kierunku swojego domu.


Po wejściu do swojego mieszkania uśmiechnął się sam do siebie. Nie wyglądał na człowieka, który kilka godzin temu zostawił dziewczynę. Wręcz przeciwnie, był przeszczęśliwy, ponieważ spędził bardzo miły wieczór w przyjemnym towarzystwie. Cieszył się, że odważył się zapytać Miśkę o numer. Na pewno gdyby tego nie zrobił, to by żałował. Może właśnie poznał osobę, która okaże się wspaniałą przyjaciółką? Bo właśnie tego potrzebował, przyjaciółki, a nie dziewczyny. Jego przemyślenia przerwał telefon. Zobaczył, że to Karol dzwonił, więc bez dłuższego zastanawiania się odebrał telefon.
- Siema stary. Jak tam droga z naszą nową cudowną koleżanką? Bo mi się ona bardzo spodobała, szkoda, że to ja dziś nie wziąłem samochodu. Mam nadzieję, że jej się spodobałem i może coś między nami zaiskrzy. Ja się o to postaram. Świetna z niej dziewczyna, nie?
- Tak, świetna. Tylko mam do ciebie prośbę… Nie skrzywdź jej.
- Przecież wiesz, że nie jestem taki. Stary, znasz mnie.
- Wiem, wiem. Dobra, muszę kończyć, bo jestem wykończony. Do jutra Kłosik.
- Trzymaj się Wronka.


Obudziły ją promienie słoneczne i dźwięk przychodzącego sms-a. Po przebudzeniu się spojrzała na zegarek, było już po 10. Sms brzmiał następująco:
 „Cześć Misia J jak się spało? My niestety za chwilę zaczynamy trening L a Ty śpij dalej, słodkich snów.”
Natychmiast odpisała.
„Hej Andrzejku ;) spało mi się wyjątkowo długo, a Ty już się męczysz biedaku ;) obudziłeś mnie, wiesz?! :D”
Odłożyła telefon z myślą, że chłopaki zaczęli już trening i nie dostanie na razie żadnej wiadomości. Po kąpieli i ubraniu się, poszła sprzątać, włączając radio i przypominając sobie wczorajszy wieczór.


Karol jak zawsze spóźnił się na trening. Wpadł zdyszany do szatni, akurat w momencie, gdy Andrzej dostał sms-a. Z ciekawości sprawdził, z kim już romansuje, ale to, co zobaczył, bardzo go zdziwiło i zezłościło. Sms był od...Michaliny. Tej samej Michaliny, o której wczoraj mu opowiadał. Wykurzył się nie na żarty, gdyż sądził, ze Wrona chce mu odbić dziewczynę, która mu się podobała i którą chciał poderwać. A co najlepsze, przecież wczoraj mówił o tym Andrzejowi! Frustracja robiła się z każda chwilą większa. Miał w głowie opracowany plan. Pierwszym krokiem miała być zdobycz jej numeru, ale to nie był problem, ponieważ spisał go z telefonu Wrony. A kolejnym krokiem było poderwanie dziewczyny. Niestety teraz nie miał czasu, żeby zacząć działać, więc odłożył to na później, czyli po treningu. Chciał, żeby Andrzej się poczuł tak, jak on. Niech wie, jak to jest, jak ktoś jemu odbija dziewczynę. Władała nim totalna chęć zemsty, aż trudno mu było uwierzyć, ze naraża wieloletnią przyjaźń dla jakiej dziewczyny, ale nie mógł inaczej, nie mógł się powstrzymać. Zdając sobie sprawę z tego, ze już jest bardzo spóźniony i ze dostanie za to niezły wycisk, odłożył telefon przyjaciela na miejsce i szybko poszedł na hale.


Właśnie Michalina dowiedziała się, ze jej przyjaciółka, Gosia, wróciła z urlopu. Była nad morzem, u swoich rodziców. Z okazji jej powrotu umówiły się na kawę, na godzinę 14 w ich ulubionym miejscu. Gdy szła w umówione miejsce, usłyszała dźwięk sms-a. A właściwie to dwóch. Podejrzewała, ze był to Andrzej i Gosia. Lecz tylko w 50% miała racje. To rzeczywiście był Andrzej, ale drugi sms był od...Karola. Zastanawiała się, skąd miał jej numer, ale nawet jeśli Andrzej dał mu go, to nie potrafiła być na niego o to zła. Wiadomość od Wronki była o tym, jak to on bardzo cierpi, jaki jest zmęczony itp. Natomiast wiadomość od Klosa była następująca:
„Hej kochana :* stęskniłem się za Tobą, wiesz? Co powiesz na kolacje dziś wieczorem? ;) "
Dziewczyna była w lekkim szoku, ale w sumie może do każdej dziewczyny tak pisał, przecież praktycznie go nie znała. Najpierw odpisała Andrzejowi, przez co wyraziła swoje współczucie, jednak lekko się z niego naśmiewała. A Karolowi odpisała, ze z chęcią gdzieś wyjdzie. Tak więc umówiła się z chłopakiem na godzinę 19, miał po nią przyjechać. Gdy dotarła na miejsce, od razu przytuliła swoja przyjaciółkę. Bardzo się za nią stęskniła. Michalina chciała przede wszystkim wiedzieć, czy przyjaciółka wypoczęła i co słychać u jej rodziców. Gosia opowiedziała jej o swoim wyjeździe, a gdy skończyła, chciała koniecznie wiedzieć co przez ten czas wydarzyło się u Miski. Dziewczyna zaczęła mówić o wizycie rodziny, o planach Leny i Bartka, o ognisku, rozmowie z Andrzejem i o sms-ach.
 -Ja cię zostawiam tylko na tydzień samą, a tu się takie rzeczy dzieją, nieładnie. - rzuciła ze śmiechem. - A słuchaj, ten Kłos to chyba próbuje cię poderwać.
 -Małgosia, daj spokój. Zaprosił mnie tylko na kolacje, poza tym znamy się dopiero od wczoraj.
 -Ale na pewno mu się spodobałaś. Sama mówiłaś, ze stanął w twojej obronie przy Kaśce, a to już coś.
-Mówiłam ci tez, ze nie lubił Kaski i powiedział to tylko dlatego, żeby jej dopiec. 
-Tak to sobie tłumacz...

Obie wiedziały, że temat jest skończony. Pozostały czas spędziły na plotkowaniu, jak wszystkie kobiety. O godzinie 16:30 Miśka musiała się zbierać, ponieważ musiała zdążyć wyszykować się na kolacje. Po powrocie do domu wzięła kąpiel. Postanowiła się ubrać w beżową, koronkową sukienkę do połowy uda. Do tego dobrała jeszcze bransoletkę w tym samym kolorze i delikatny, srebrny naszyjnik. Postanowiła, ze włosów nie będzie związywać, tylko je delikatnie polokowała. Efekt końcowy miał zapewnić delikatny makijaż, szpilki w kolorze sukienki i biała kopertówka.

--------------------------------------------------
Rozdział dla Pauline, która w ostatnim czasie była dla mnie ogromnym wsparciem. Dziękuję! :*

Aż nie wiem co Wam powiedzieć...Pod każdym rozdziałem piszę to samo, że mi wstyd, ale teraz przeszłam samą siebie...Ale postanowiłam wziąć się w garść, więc mam nadzieję, że następne rozdziały będą się pojawiały o wiele częściej. Pewnie już prawie nikt nie czyta tego bloga, ale miło by było zobaczyć tu jeszcze jakiekolwiek komentarze :)
Trzymajcie się :*

środa, 28 maja 2014

3.

Patrzył na nią z wyczekiwaniem.  Sama nie wiedziała, czy mówić mu to, czy nie. Postanowiła, że…
- Nie, zresztą to nieważne. Może jeszcze innym razem będzie okazja na taką rozmowę, więc lepiej opowiedz co u ciebie. – uznała, że za wcześnie na takie zwierzenia. Przecież prawie wcale go nie znała, tylko tyle, co zobaczyła lub usłyszała w telewizji. Na razie nie jest gotowa na rozmowy na takie tematy.
- Szczerze? To wszystko się wali od jakiegoś czasu. Nie ma dnia, żebym był w pełni szczęśliwy. Ciągle jakieś kłótnie, konflikty, obrażanie się o byle co przez moją dziewczynę. Mam już tego dość, ale nie chcę jej zranić. Nie wiem, może ty mi pomożesz? Jak mogę jej w delikatny sposób powiedzieć, że jej nie kocham i nie chcę już z nią być? – patrzył przed siebie, zamyślony i smutny. – Przez nią nie mogę nigdzie sam wyjść, ciągle się wszędzie wprasza, czy jest to jakieś spotkanie z kumplami czy wyjście gdzieś całym klubem. Gdzie ja, tam i ona. To jest męczące, nie tylko dla mnie, ale też dla chłopaków, którzy niezbyt ją lubią. Myślą, że leci tylko na kasę i kręci ją to, że zaczynam się robić sławny. Wcześniej nawet przez myśl mi to nie przeszło i miałem za złe chłopakom, że tak myślą. Ale ostatnio coraz częściej o tym myślę i dopuszczam do siebie taką myśl, że to prawda. Pomożesz? – spojrzał na nią z nadzieją w oczach. Miał taki smutny wyraz twarzy…Smutno jej się go zrobiło.
- Nie wiem, może z nią po prostu porozmawiaj? Spokojnie jej wytłumacz, jak ty to wszystko odbierasz, jak się czujesz. Może znajdziecie wspólne rozwiązanie i uda wam się być jeszcze razem?
- Nie, nie rozumiesz…Ja nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Za dużo się nacierpiałem, żeby z nią być. Po prostu chcę się od niej uwolnić, nie sprawiając jej zbyt dużego bólu. Nic do niej nie czuję, a nie chcę jej oszukiwać, że wszystko jest w porządku. – po krótkim milczeniu, znów się odezwał. – Hmm… Może napiszę do niej sms-a? – napisał krótką wiadomość, po czym pokazał dziewczynie treść. – Może być?
Przeczytała wiadomość, która wyglądała następująco: „Masz jutro czas? Musimy porozmawiać.”. Kiwnęła twierdząco głową, na znak, żeby wysłał.
- Od jakiego czasu zajmujesz się siatkówką? – pomyślała, że może ten temat jakoś odciągnie go od tematu jego dziewczyny. I chyba miała rację, ponieważ, gdy usłyszał to pytanie, to uśmiechnął się, jakby do swoich wspomnień.
- Pewnie myślisz, że jak większość siatkarzy, ja również wiedziałem od początku, że w moim życiu najważniejsza będzie siatkówka. Tak jednak nie było. – gdy ujrzał jej zdziwioną minę, trochę teatralną, zaśmiał się i powrócił do dalszej opowieści. – Na początku moją największą pasją było…pływanie. Tak więc widzisz, że jednak sport był i jest w dalszym ciągu dla mnie ważny. Ale na szczęście zafascynowanie pływaniem minęło i pojawiła się w końcu siatkówka. Poznałem Karola mniej więcej w wieku 10 lat. Chodziliśmy do tej samej szkoły, niedaleko siebie mieszkaliśmy, no i od samego początku dobrze się dogadywaliśmy. Z czasem znajomość zaczęła się przeradzać w szczerą, prawdziwą przyjaźń. I to on mnie wciągnął w siatkówkę. Chodził na treningi do najmłodszej grupy i kiedyś mnie tam zaciągnął. Myślałem, że się tam nie nadaję, bo przecież do tej pory cały swój wolny czas poświęcałem pływaniu. Ale widział, jak gram na wf-ie i wierzyłem, że nie chce mnie ośmieszyć. Więc poszedłem i tego nie pożałowałem. Jestem wdzięczny Kłosikowi, że wtedy mnie tam zabrał i wkręcił w siatkówkę. Od tamtej oglądaliśmy razem mecze, a w ciepłe dni wychodziliśmy na podwórko i odbijaliśmy piłkę. I tak zostało do dziś. A ty interesujesz się siatkówką?
- Pewnie cię to zaskoczy, ale…-usłyszała dźwięk przychodzącego sms-a i postanowiła to wykorzystać. Nie lubiła wracać do tego, jakie miała kiedyś podejście do siatkówki. W dalszym ciągu sprawiało jej to przykrość. - …dostałeś chyba sms-a. Może to od twojej dziewczyny? Powinieneś sprawdzić.
Posłuchał jej i zauważyła, że wyjmuje telefon. Nie lubiła przeszkadzać komuś, gdy coś robił w telefonie, dlatego odwróciła wzrok i zaczęła bawić się trawą. Po chwili usłyszała głos Andrzeja, który poinformował ją o treści wiadomości. Okazało się, że to Karol napisał, i to z niezbyt dobrymi wiadomościami. Kazał mu w tej chwili wracać, bo mają problem. Ale ani Andrzej, ani ona, nie przypuszczali, co tam na nich czeka…



Musiało się coś stać, ale co było na tyle poważne, aby Karol kazał mi wracać? Może ktoś się źle poczuł i trzeba go odwieźć? Nie wiem…- takie myśli krążyły mu po głowie, gdy razem z Michaliną wracali do reszty towarzystwa. Szli w milczeniu, ponieważ oboje obawiali się tego, co zobaczą. Mimo, że nie znali się dość długo, to polubił tę dziewczynę. Na podstawie tej krótkiej rozmowy zdążył zauważyć, że jest zupełnie inna niż Kasia. Z Kaśką nigdy nie mógłby przeprowadzić takiej szczerej rozmowy, jak ta dzisiejsza z Miśką. Poczuł, że tego mu brakowało. Brakowało mu wsparcia. Owszem, na Karola zawsze mógł liczyć, ale nie miał przyjaciółki, która pokaże mu wszystko z innej, jaśniejszej strony. Właśnie w tym momencie zrozumiał, że chce utrzymać kontakt z nowo poznaną dziewczyną i będzie starał się to zrobić. Nagle zauważył, że dziewczyna pociera ręce i otula się swoim cienkim sweterkiem. Zdjął swoją bluzę i nakrył ramiona dziewczyny.
- Nie no, daj spokój, zakładaj tę bluzę, masz tylko bluzkę na krótki rękaw. Chyba oszalałeś, skoro pomyślałeś, że pozwolę ci tak iść i marznąć. Nie ma mowy, nie…
- Jestem starszy, a ze starszymi się nie dyskutuje, tylko się ich słucha. Jeśli nie założysz tej bluzy, to będę ją nieść w ręku i będzie bezużyteczna. Więc co pani wybiera?
- Jest jeszcze opcja, że ją panu założę. – wzięła od Andrzeja bluzę i próbowała mu ją założyć. Ale z racji tego, że był od niej wyższy i silniejszy, nie dała sobie rady. Całe ich zachowanie wyglądało komicznie. Ganiali się i śmiali, zapominając, że muszą szybko wrócić. Aby dodać więcej komizmu tej sytuacji, Andrzej za karę przerzucił ją sobie przez ramię, tak, że była głową zwrócona w stronę ziemi. Krzyczała, biła go, aby ją z powrotem postawił. Po jakimś czasie odstawił ją, lecz nieuniknione było to, że oberwie od Michaliny za taką akcję.
- Jak nie założysz bluzy, to zawsze można to powtórzyć. – powiedział wyraźnie z siebie zadowolony, ponieważ dziewczyna zgodziła się cieplej ubrać.
Gdy byli już niedaleko miejsca, w którym znajdowała się reszta towarzystwa, usłyszeli jakieś kłótnie i krzyki. Przyspieszyli kroku, nie rozumiejąc co się dzieje. Lecz miał złe przeczucie. Znał ten głos. Głos krzyczącej kobiety. Nie, to nie może być…
- Kaśka, do cholery, co ty tu robisz?! Co tu się dzieje?! – krzyknął Andrzej, gdy zorientował się, kto robi takie zamieszanie wokół siebie. – Jakim prawem tu przyszłaś? Zapraszał cię ktoś? Chyba nie, więc skąd się tu wzięłaś?!
- Ale kochanie, po co te nerwy? Przecież napisałeś, że musimy porozmawiać. A że jestem dla ciebie taka kochana, to postanowiłam przyjechać i nie czekać do jutra. – zaczęła iść w stronę Wrony, lecz gdy to robiła, dostrzegła postać, której wcześniej nie zauważyła. – Ooo proszę, kogo me piękne oczy widzą? Czy to Michalina Kubaś? Słynna Michalina, moja przyjaciółka i zarazem popychadło i służąca z lat szkolnych? Miło cię widzieć. Ale niestety nie wybrałaś dobrego chłopaka do rozmów, ponieważ ten jest zajęty. Przeze mnie. – z przesadnym uśmiechem podeszła do Andrzeja i złożyła na jego ustach namiętny pocałunek. – A co do naszego ostatniego spotkania…Jak twoja nagroda? Muszę ci podziękować, że obroniłaś mnie w wygraniu czegoś tak kompromitującego, jak ten konkurs. Dzięki tobie zrozumiałam, że jestem stworzona na wielką scenę, a nie na jakieś beznadziejne konkursy szkolne. Dałam ci fory, ponieważ uznałam, że po tych kilku latach spełniania każdej mojej zachcianki należy ci się coś. – Michalina stała jak wryta. Było jej tak wstyd, i to jeszcze przed tyloma ludźmi. Chciała zapaść się pod ziemię, aby nikt jej nie widział. – Kochana, a jak twoje sprawy sercowe? Dalej nie miałaś nawet jednego chłopaka, czy ktoś się nad tobą zlitował?
- Ja jestem jej chłopakiem. – zszokowana Miśka odwróciła się w stronę osoby, która to powiedziała. -Nie z litości, za to z miłości. Pokochałem ją za to, kim jest. Za to, że zawsze jest sobą, nigdy nie udaje, że jest wrażliwa na krzywdę innych, zawsze stara się pomóc i rozwiązać problemy tak, aby nikogo nie skrzywdzić. To tylko niektóre cechy, których ci brakuje, aby być równie dobrą, co Miśka. – autorem tych słów był…Karol. Wszyscy stali zszokowani, łącznie z Michaliną.
- O, przespała się z tobą? No, no, Michalinko, nie poznaję cię…
- Dosyć! Starczy tego! Jeśli ktoś ma się nad kimś zlitować, to tylko nad tobą. Możesz zapomnieć o tym, że kiedykolwiek będziemy razem. Zmarnowałem tylko swój czas na znajomość z tobą. Czemu ja wcześniej nie zauważyłem tego, kim ty tak naprawdę jesteś? Byłem idiotą. Jesteś największą pomyłką mojego życia. Okazuj szacunek moim przyjaciołom, bo oni na to zasługują, nie to co ty. I osobą, która może sobie sypiać z kim popadnie, jesteś ty. I ty ze swoim nowym chłopaczkiem się prześpij, może wtedy cię ktoś zechce. Nie wiem co ja w tobie widziałem. Nie chcę cię znać. Wynoś się z mojego życia raz na zawsze! – zdenerwowany Andrzej nie krył zbulwersowania, które odczuwał w tym momencie. Co dziwne, najbardziej zirytowało go jej zachowanie wobec Miśki. Nie wiedział czemu, ale po tym, co usłyszał, nie mógł się opanować.
- Jeszcze tego pożałujesz! I ty, idiotko, tak samo! Po raz drugi rujnujesz moje plany. To jeszcze nie koniec… – rzuciła na odchodne niechciana osoba w tym towarzystwie.
Gdy Kaśka zniknęła z pola widzenia, Miśka podeszła do Karola.
- Dziękuję ci. Uratowałeś mnie przed totalnym upokorzeniem. Nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć.
- Daj spokój, nie ma sprawy. Nigdy nie lubiłem tej dziewczyny, chciałem jej w końcu dopiec. – rzucił z lekkim uśmiechem chłopak. W tym momencie dołączył do nich Andrzej. – Mogę cię o coś spytać? Serio było tak, jak mówiła? Przyjaźniłaś się z nią? Jeśli nie chcesz, to nie odpowiadaj.
- Przyjaźń, to jak widać, za dużo powiedziane. Dobrze powiedziała, byłam jej popychadłem. Robiłam to, co mi kazała. Pewnie spytacie czemu…nie wiem. Chyba po prostu uważałam, że w inny sposób taka osoba jak ona nie zwróci na mnie uwagi. Podziwiałam ją. Zawsze była dobrze ubrana, uczesana, a wokół niej kręciło się dużo osób. Ale teraz wiem, że to było głupie z mojej strony. Niestety, czasu nie cofnę i do końca życia będę musiała mierzyć się z kompromitującą przeszłością. – smutno się uśmiechnęła i usiadła na pobliskim, przewróconym pniu drzewa, a chłopaki postanowili wziąć z niej przykład i usiedli obok niej. Po pewnym czasie wszyscy już zapomnieli o przykrej sytuacji z Kasią w roli głównej i rozmawiali na różne tematy. Jednak Michalina tylko pozornie angażowała się w rozmowy prowadzone wokół niej. Tak naprawdę to chciała już wrócić do domu. Dość miała udawania, że wszystko jest dobrze, że nie jest jej przykro, że Kasia tak o niej powiedziała. Ale nie mogła pokazać, że to ją dotknęło, ponieważ uważała, że zepsuje tym już do końca to ognisko.
- Lena, ja już będę się zbierać. Źle się czuję. – powiedziała Michalina swojej siostrze na ucho, żeby nie robić zbyt dużego zamieszania.
- To czekaj, Bartek cię odwiezie. – po czym jej siostra powiedziała Bartkowi co i jak, a ten zaczął się zbierać do drogi.
- Nie Bartek, chciałabym się przejść. – widząc niepewną minę chłopaka, dodała – Naprawdę, to spotkanie jest dla ciebie, nie chcę ci robić kłopotu, a mi spacer dobrze zrobi. Bawcie się dobrze. – z uśmiechem pożegnała całe towarzystwo i ruszyła w drogę.
 Dopiero teraz pozwoliła sobie na dogłębne analizowanie dzisiejszych wydarzeń. Nic dziwnego, że jej myśli krążyły wokół…Kaśki. Po raz kolejny chciała coś zniszczyć. Chciała ośmieszyć ją przed całym towarzystwem. Przez to Michalina doszła do wniosku, że lepiej będzie, jak więcej nie pojawi się na żadnym spotkaniu, które miałoby odbyć się w takim gronie. I czuła się winna. Mimo wszystko uważała, że mogła bardziej przekonywać Andrzeja, żeby nie zostawiał swojej dziewczyny. A więc czemu tego nie zrobiła? Odpowiedź jest prosta…Żal ci było chłopaka, nie chciałaś, żeby był skazany na męczarnie z tym wrednym babskiem. Takie wnioski podsuwała jej podświadomość. Ale czy tak było? Nie mogła nad tym pomyśleć, ponieważ usłyszała kroki. Najwyraźniej ktoś ją gonił, ale nim zdążyła się odwrócić i zobaczyć kto to, już miała zasłonięte oczy dłońmi tej osoby. Lecz nie musiała długo czekać na ujawnienie się obcego. Jak się okazało, to był Andrzej i miał zamiar odwieźć ją do domu.
- Andrzej, to bardzo miłe z twojej strony, i ze strony reszty, że tak się o mnie troszczycie. Dziękuję wam, ale dam sobie radę. Tak naprawdę to nie powinnam tu przychodzić. To nie mój świat, więc nie powinnam się mieszać. Jesteście fajną, zgraną paczką, niepotrzebne wam nowe problemy w postaci mnie. Więc nie przejmuj się, wracaj do reszty i bawcie się dobrze. – z uśmiechem odwróciła się, lecz nie było jej dane pójść na przód, ponieważ towarzysz ją złapał za rękę i zrobił tak, żeby stała twarzą do niego.
-Nigdzie cię samej nie puszczę. Podejrzewam, z jakiego powodu nie chcesz zostać. Chcesz o tym pogadać? Chyba nie znajdziesz lepszej osoby do rozmowy na ten temat. Więc co ty na to?
Nie wiedziała, czy ma się na to zgadzać. W końcu to facet, którego poznała przed paroma godzinami. Ale przecież Andrzej miał rację. Nikt inny nie znał tak dobrze osoby, która wyrządziła jej krzywdę. W przeszłości rozmawiała o tym z siostrą lub przyjaciółką, lecz teraz Lena miała Bartka, swoje sprawy na głowie, na pewno dużo ważniejsze, a Małgosia nie znała tak dobrze Kasi. Po tej krótkiej chwili namysłu Michalina postanowiła przyjąć propozycję chłopaka.
Gdy ruszyli, poczuła znowu to samo uczucie. Uwielbiała jeździć samochodem, najlepiej jako pasażer. Zawsze podziwiała widoki, które otaczały ją z każdej strony. A gdy było włączone radio, to zapominała o całym świecie. Odpływała w świat nut, melodii, śpiewu. W tym czasie Andrzej, jakby czytając jej w myślach, włączył radio. Wtedy zapomniała, że jedzie z kimś obcym, z kimś, komu zapewne nie spodoba się jej śpiew. Odłożyła to na drugi plan i zaczęła nucić. Najpierw cicho, pod nosem, lecz z czasem coraz bardziej się otwierała i w końcu śpiewała, jakby od tego zależała cała jej dalsza kariera. Dopiero jak Andrzej zatrzymał się na światłach, zorientowała się, jaki wstyd sobie zrobiła.
-O matko, najmocniej cię przepraszam. Nie wiem, jak mogłam tak dać się ponieść. Przepraszam, że musiałeś słuchać tych jęków i fałszów. Ale mi wstyd. – jak najszybciej odwróciła wzrok i starała się nie patrzeć na kierowcę. Lecz ten, zamiast jej odpowiedzieć, zaczął śpiewać. Dziewczyna była w szoku słysząc, jak chłopak śpiewa. Miał piękny głos i taki…znajomy. Zdawało jej się, że doskonale zna ten głos, tę barwę. Jednak nie mogła przypomnieć sobie, skąd towarzyszy jej takie uczucie. Zamiast tego, oczarowana jego głosem, zaczęła śpiewać z nim. To było magiczne, jakby jakaś nić ich połączyła.


Nic, naprawdę nic nie pomoże,
jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości.
Nic, naprawdę nic nie pomoże,
jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości.


Słowa same wypływały z ich ust. Niestety dziewczyna była zbyt nieśmiała, żeby patrzeć na Andrzeja, więc wzrok odwróciła w drugą stronę. Dzięki temu chłopak mógł się skupić na drodze. Gdy piosenka się skończyła, nastała cisza. Była ona trochę krępująca dla Miśki, ponieważ dalej było jej wstyd za swój śpiew, ale z drugiej strony była onieśmielona głosem i talentem Andrzeja.
-Nie wiem za co mnie przepraszałaś. Nie masz czego się wstydzić, ślicznie śpiewasz. Uczysz się gdzieś?
-Daj spokój, fałszuję jak mało kto. Ale lubię śpiewać, jakoś mnie to odpręża. I przepraszam, nie wiem jak to się stało, że się przed tobą tak otworzyłam. Poza tym jednym konkursem, w którym rywalizowałam z Kasią, nigdy nie śpiewałam przed obcymi osobami. Ale ty masz ogromny talent, nie przypuszczałam, że śpiewasz.
-A to takie moje hobby. Śpiewam dla rozrywki, na różnych imprezach, pod prysznicem, czy tak jak teraz, w samochodzie. Zazwyczaj robię sobie żarty, ale teraz wyjątkowo się postarałem, bo taki duet może się zdarzyć raz w życiu, nie mogłem tego zepsuć. – mrugnął do niej, po czym znów swój wzrok skierował na drogę. – Zabiorę cię w moje ulubione miejsce. Zawsze tam jeżdżę, gdy mam jakieś problemy, gdy jestem smutny. Trochę niezręcznie się czuję, bo jesteś pierwszą osobą, którą tam zabieram. Ale w końcu mamy ten sam powód smutku, nie?
-Jeśli nie chcesz, to nie musisz mnie tam zabierać, nie ma sprawy. Możemy jechać do jakiejś kawiarni albo do parku. – Michalina poczuła się skrępowana, przecież nie wymagała od niego takiego poświęcenia.

Jednak chłopak zaprotestował i jechali dalej, tym razem w ciszy. Dziewczyna cieszyła się, że chłopak jej tak zaufał. Ale przecież ona nie była mu bierna i również, mimo tej krótkiej znajomości, ufała mu i chciała się przed nim otworzyć. I wiedziała, że on jej pomoże, że on ją zrozumie.



--------------------------------------------------
Tak mi wstyd. Mam nadzieję, że teraz, gdy niedługo zacznie się luz w szkole, będę dodawać częściej rozdziały.
Jutro mecz <3 też się nie możecie doczekać? :) 
trzymajcie się :*
S. :*

sobota, 26 kwietnia 2014

2.

Morze, plaża, słońce…Idziemy razem, trzymając się za ręce i pokonując kolejne metry. Po chwili siadamy i podziwiamy wschód słońca. Siedzę w jego objęciach i czuję, że ten mężczyzna mnie kocha. Jesteśmy sami, bo reszta wczasowiczów pewnie jeszcze śpi. Szepcze mi na ucho miłe słówka, a ja jeszcze bardziej się w niego wtulam. Jestem szczęśliwa, jak nigdy dotąd. Czuję coś, czego nigdy przedtem nawet nie znałam. Nie to, żebym wcześniej nie była szczęśliwa, co to, to nie. Ale to był inny rodzaj szczęścia. Wtedy wystarczyło, że wszystko się układało, że nic złego nie działo się z moją rodziną i przyjaciółmi. A teraz to szczęście jest spowodowane czymś, a raczej kimś innym. To osoba mnie uszczęśliwia. Wystarczy jego obecność przy mnie, żebym była cała w skowronkach. Po chwili czuję, że wstaje i zauważam, że wyciąga w moją stronę swoją dłoń. Z niechęcią mu ją podaję, ponieważ myślę, że już musimy opuścić to miejsce. Jednak do moich uszu dobiega dźwięk dobrze znanej mi melodii i słyszę, jak z ust mojego towarzysza płyną pierwsze słowa tej piosenki.

Zamienię każdy oddech w niespokojny wiatr,
By zabrał mnie z powrotem - tam, gdzie masz swój świat.
Poskładam wszystkie szepty w jeden ciepły krzyk,
Żeby znalazł cię aż tam, gdzie pochowałaś sny.

Zaczynamy powoli kołysać się w rytm melodii. W jego ramionach czuję się bezpieczna. Wtulam się w niego i słyszę kolejne słowa. Postanawiam się przyłączyć i razem śpiewamy, jednocześnie tańcząc.

Już teraz wiem, że dni są tylko po to,
by do Ciebie wracać każdą nocą złotą.
Nie znam słów, co mają jakiś większy sens,
Jeśli tylko jedno - jedno tylko wiem:
Być tam, zawsze tam, gdzie Ty…



Budzik obudził ją w ten piękny, sobotni ranek. Lecz niestety zrobił to w takim momencie, że Michalina od rana chodziła zamyślona i może nawet trochę smutna. Zastanawiała się, kim był tajemniczy mężczyzna z jej snu. Tak mało brakowało, aby zobaczyć, kto to był…-pomyślała. Zawsze, gdy miała jakieś problemy lub musiała się nad czymś zastanowić, chodziła biegać. Tak też zrobiła i tym razem. Wyjęła z szafy szare legginsy i białą bokserkę. Po krótkim prysznicu założyła wcześniej przygotowane ubranie, założyła adidasy i wyszła z domu. Włożyła słuchawki do uszu i włączyła losowe odtwarzanie piosenek. Los chciał, że pierwszą piosenką była…piosenka ze snu, czyli „Zawsze tam, gdzie Ty” zespołu Lady Pank. To spowodowało, że jej myśli znowu powędrowały w stronę jej snu. Ciągle próbowała przypomnieć sobie twarz tajemniczego mężczyzny, lecz niestety nic to nie dawało. Nogi same poniosły ją do parku. Postanowiła usiąść i odpocząć na jednej z pobliskich ławek. Obiecała sobie, że już nie będzie przejmować się tą sprawą i nie będzie wracać do  tego myślami. Gdy zamierzała ruszyć w dalszą drogę, poczuła, jak ktoś wyrywa z jej uszu słuchawki. Ze zdziwieniem się odwróciła i ujrzała przed sobą Lenę, Barta i jakiegoś małego chłopca.
- O, jaka miła niespodzianka. Co wy tu robicie? – przytuliła swoją siostrę i jej chłopaka, a chłopcu zadała pytanie – A Ty pewnie jesteś Kuba, brat Bartka. Cześć, jestem Michalina, siostra Leny. Ale możesz do mnie mówić Miśka.
- Dzień dobry. Właśnie idziemy na lody, chce iść pani z nami?
- Kuba, mówiłam ci, żebyś mówił mi po imieniu. Krępuje mnie, gdy ktoś zwraca się do mnie „pani”. To mnie krępuje. – zwróciłam uwagę młodemu Kurkowi.
- Dobrze, to idziesz z nami na lody? – gdy usłyszał odpowiedź twierdzącą, złapał nową znajomą za rękę i poszli przed siebie, rozmawiając na różne tematy.
Po kupieniu lodów Lena skorzystała z okazji i odciągnęła na chwilę swoją siostrę na bok, prosząc przedtem chłopaka, aby zajął się bratem.
- Miśka, co się dzieje? Wiem przecież, że biegasz tylko wtedy, gdy masz problem. A nawet gdybym tego nie wiedziała, to siedziałaś na tej ławce taka przybita, że aż cię nie poznałam. Powiedz mi, stało się coś?
- Nic się nie stało. Po prostu miałam bardzo tajemniczy sen, ale to nic takiego. Postanowiłam, że już nie będę do tego wracać, bo to przecież tylko jakaś nierealna historia. Ja już muszę lecieć do domu, tylko pójdę pożegnać się z resztą.
Po pożegnaniu się i obiecaniu Kubie, że do nich przyjdzie, pobiegła w stronę powrotną do domu. Miała już inny humor. Jak gdyby nad nią wszystkie czarne chmury nagle zniknęły i na niebie pojawiło się słońce, które ogrzewało jej duszę i serce.


Był szczęśliwy. Miał przy sobie rodzinę i miłość swojego życia. Podczas pobytu w Polsce i w czasie sezonu reprezentacyjnego miał przyjaciół, których znał od wielu lat. Dla niektórych ważną sprawą jest również sława, ale jemu tego też nie brakowało. Więc czego chcieć więcej? Myślał, że wszystko już ma, jednak dziś coś zauważył. Zauważył, że jemu nie wystarczy już takie życie. Wiedział, że kocha Lenę tak, jak nigdy jeszcze nikogo nie kochał. Był pewien, że to ta jedyna. Nie chciał być z nikim innym, reszta dziewczyn przestała się dla niego liczyć. Zdawał sobie sprawę z tego, że już znalazł osobę, z którą chce wziąć ślub, mieć dzieci. Chce się z nią zestarzeć i czerpać przyjemność z każdego dnia spędzonego przy jej boku. Właśnie dziś zauważył, że tego mu brakuje. Ślubu, założenia własnej rodziny. Przyczynił się do tego dzisiejszy spacer. Lena, Kuba i on szli i zachowywali się, jak szczęśliwa rodzina. Gdyby Kuba był młodszy, na pewno kilka osób pomyślało by o nich, że są szczęśliwym, młodym małżeństwem z małym synkiem. Ile by dał, aby tak właśnie było… Ale nie wiedział, co na ten temat myśli Lena. Nigdy nie poruszali tego tematu, więc uznał, że jego dziewczynie wcale nie spieszy się do ślubu i dzieci. A on nie chciał naciskać, więc wolał nie ryzykować i poczekać jeszcze jakiś czas.


Kilka minut przed 17 usłyszała dzwonek do drzwi. Gdy je otworzyła, zobaczyła w nich swoją siostrę, więc szybko wzięła potrzebne rzeczy i obie udały się do samochodu, w którym czekał na nie Bartek. Gdy już byli niedaleko wyznaczonego celu, w Michalinie zaczęła rosnąć panika. Zazwyczaj takie spotkania ją krępowały. Wstydziła się przy nowo poznanych ludziach być w pełni sobą, więc zazwyczaj robiła to, gdy już naprawdę kogoś dobrze poznała i gdy wiedziała, że może tej osobie ufać. Dlatego tak mało osób dobrze ją znało. Bała się odrzucenia. Powodem tego była pewna osoba. W czasach szkolnych Miśka „przyjaźniła” się z pewną piękną, utalentowaną rówieśniczką o imieniu Kasia. „Przyjaźniła”, ponieważ tego nie można było nazwać bezinteresowną przyjaźnią z obu stron. Michalina widziała w niej pewnego rodzaju autorytet, podziwiała ją. A to dlatego, że Kasia pięknie śpiewała, zresztą tak jak Michalina. Ale Kaśka potrafiła poradzić sobie z tremą, na scenie czuła się jak ryba w wodzie, ale niestety tego Miśka nie potrafiła. Całkowicie się przed nią otworzyła, wszystko jej mówiła, każdy swój sekret, ponieważ myślała, że ich relacja jest szczera. Zawsze była w tle swojej odważniejszej i bardziej otwartej koleżanki. Zazwyczaj była niezauważalna, będąc w blasku chwały Kasi. A jak już ktoś ją zauważył, to nigdy nie brali ją na serio. Albo nią pomiatali, albo wyśmiewali ją, że jest takim popychadłem szkolnej gwiazdki, ale wtedy tego nie zauważała, ponieważ była zbyt wpatrzona w swoją koleżankę. Ta znajomość nauczyła ją takiego ostrożnego podejścia do innych ludzi. Gdyby nie Gosia, jej obecna przyjaciółka, i Lena, jej siostra, nigdy nie wyplątałaby się z tej niedorzecznej relacji. Ale na szczęście one wszystko jej wytłumaczyły i otworzyły jej oczy na wiele rzeczy. Dzięki nim zebrała się w sobie i pokonała w sobie barierę strachu przed publicznością i pokazała swojej byłej „przyjaciółce’, gdzie jest jej miejsce. A to wszystko zdarzyło się wtedy, gdy wygrała konkurs wokalny, zaskakując wszystkich i odbierając pewne zwycięstwo Kasi. Jej myśli odbiegły od tego tematu, gdy zauważyła, że już dotarli na miejsce. Zauważyła, że już się zebrało dosyć sporo osób, które w większości kojarzyła z reprezentacji lub klubów. Siatkarzom towarzyszyły dziewczyny bądź żony. Miała nadzieję, że zostanie niezauważona i aby tak się stało, szła spokojnie za Leną i Bartkiem i w chwili, gdy wszyscy rzucili się na nich, aby ich przywitać i poznać Lenę, ona poszła na bok. Lecz niestety ten plan spalił na panewce, gdyż jej zachowanie nie uszło uwadze Bartka.
- A to, moi drodzy, jest Michalina, siostra Lenki. – rzekł z uśmiechem, ale gdy zobaczył wzrok Miśki, natychmiast pożałował tych słów.
Po przedstawieniu Miśki przez Barta wszyscy skierowali się w jej stronę. Gdyby ich nie kojarzyła z telewizorów, nie dałaby sobie rady z zapamiętaniem tych wszystkich imion. Po poznaniu się wszyscy usiedli, a mężczyźni zajęli się rozpalaniem ogniska, więc kobiety miały czas na pogawędki. Z tego co zauważyłam, to wszyscy są mili, więc może nie będzie tak źle? – pomyślała, po czym włączyła się do rozmowy z poznanymi przed chwilą koleżankami.



Przeklinał w myślach, wiedząc, że jest spóźniony. A najlepsze jest to, że to nie jego wina. To wina osoby, która ostatnio wszystko mu rujnuje. Ale na ten moment postanowił odsunąć od siebie te myśli, ponieważ miał zamiar dobrze się bawić na ognisku. Bez niej. Gdy podjechał pod budynek, w którym mieszka jego przyjaciel, wysłał mu wiadomość, w której poinformował go, że już na niego czeka. A on w tym czasie włączył radio i zaczął się odprężać. Gdy już obaj byli gotowi, to ruszyli w drogę. Lecz zanim zaczęli kierować się na ognisko, musieli wstąpić do sklepu po prowiant. Postanowili zaopatrzyć się w kiełbaski i chleb. Po zapłaceniu za zakupy wsiedli do samochodu i zaczęli kierować się na ognisko.
- Karol, nie uwierzysz jaką akcję miałem… - i po tych słowach Andrzej zaczął opowiadać swojemu przyjacielowi o sytuacji, która miała miejsce kilkadziesiąt minut temu. Po usłyszeniu całej historii Karol załamał się, ale poradził, aby się tym nie przejmować, bo ona nie jest tego warta, a oni mają się dziś bawić. W lepszych już humorach dojechali na miejsce i, zabierając swój prowiant, udali się w stronę grupki siedzącej przy rozpalonym ognisku.
- Kurek, chłopie, kopę lat! – spóźnieni goście uściskali swojego przyjaciela i zaczęli się witać z resztą gości. Zajęli miejsce między kolegami z zespołu i zaczęli dyskutować na różne tematy, wybuchając co chwilę gromkim śmiechem. Chłopaków najbardziej interesowało, jak Bartkowi gra się we włoskiej lidze. Po wydobyciu od Bartka najciekawszych informacji odpuścili sobie, gdyż uznali, że na to będzie jeszcze czas.
Lecz jego wzrok co chwilę był kierowany w stronę blondynki. Coś go w niej ciekawiło. Może to, że wygląda i zachowuje się zupełnie inaczej, niż Twoja dziewczyna, z którą spędzasz dużo czasu? Może zapomniałeś, jaka jest normalna dziewczyna. Spokojna, miła, wesoła…Teraz masz do czynienia z ciągłym obrażaniem się i awanturami o byle co. Męczy Cię taki związek, ale co masz zrobić, żeby powiedzieć swojej dziewczynie to wszystko, co czujesz i jednocześnie jej przy tym nie zranić i nie obrazić? Nie masz pomysłu, ale musisz w końcu zrobić, bo to Cię zniszczy od środka… - jego podświadomość sama narzucała mu takie wnioski. Musiał się przejść i to wszystko przemyśleć w spokoju. Wiedział, że obiecał sobie, że dziś się będzie dobrze bawić i nie przejmować się problemami związanymi z dziewczyną, ale nie potrafił tak. Był osobą wrażliwą i nie chciał zranić dziewczyny, ale nie mógł też okłamywać jej, że ją kocha. I podstawowe pytanie: czy on ją kiedykolwiek kochał? Nad tym właśnie chciał się zastanowić, więc ruszył w drogę. Jednak zanim zdążył się oddalić, zerknął w stronę towarzystwa bawiącego się przy ognisku. Chciał znaleźć pośród nich tę ową dziewczynę, jednak jej tam nie było. No trudno…- pomyślał i ruszył przed siebie.


Szła i jednocześnie podziwiała otaczający ją krajobraz. Po krótkim spacerze odkryła staw i usiadła w jego pobliżu, na trawie. Do uszu włożyła słuchawki i odpłynęła w całkowicie inny świat, w świat muzyki. I wtedy już nic dla niej nie istniało. Istniała tylko melodia, tak ważna w jej życiu. Za każdym razem, gdy słuchała muzyki, starała się wyłapać każdy szczegół, każdy instrument wykorzystany w danym utworze. Nawet słuchając pewnej piosenki po raz setny, zawsze próbowała odkryć w niej coś jeszcze, jakiś szczegół, którego nie zauważyła wcześniej. W muzyce piękne jest to, że jest różnorodna. Każdy znajdzie coś dla siebie, od muzyki klasycznej do rocka. Każda muzyka, niezależnie od gatunku, jest piękna na swój sposób. Artyści wkładają w nią całe swoje serce, aby podzielić się ze światem swoimi przemyśleniami, marzeniami, przeżyciami. Lecz ludzie w dzisiejszych czasach tego nie potrafią rozumieć. Miłośnik muzyki klasycznej będzie dla osoby słuchającej metalu czy rapu kimś nudnym, bezwartościowym i na odwrót. Bo przecież co może być wartościowego w tej muzyce, której nie słuchamy? Szkoda, że ludzie tak myślą. Według niej to niepotrzebne stwarzanie sobie problemów, konfliktów. Powinniśmy szanować zdania, opinie i poglądy innych, ponieważ bez tego nigdy nie będzie zgody i pokoju. Nagle poczuła czyjąś obecność. Ale nie poczuła się skrępowana, wręcz przeciwnie. Sprawiło jej to przyjemność. Wyjęła słuchawki z uszu i spojrzała na przybyłą osobę. Uśmiechnęła się i swój wzrok skierowała w stronę stawu. On usiadł przy niej i zrobił to samo. Siedzieli w ciszy. Nie była ona krępująca i męcząca. Było zupełnie na odwrót. Mogłaby milczeć przy tej osobie, tak czuła. Czuła, że nie przeszkadzałoby jej to. Lecz musiała przerwać tą ciszę, ponieważ zdała sobie z czegoś sprawę.
- Wiesz co? Chyba Cię skądś kojarzę…Ale jak Ci o tym opowiem, to uznasz mnie za idiotkę. – powiedziała ze śmiechem i zastanawiała się, czy mówić o tej sprawie czy sobie odpuścić…



 --------------------------------------------------
Znowu po zbyt długiej przerwie dodaję...Przepraszam. Postaram się częściej. Macie tu coś troszkę dłuższego ;) sama nie wiem, czy jestem zadowolona z tego rozdziału...Ocenę pozostawiam Wam :)
A rozdział dla S., mam nadzieję, że dokona dobrego wyboru, wszystko się ułoży i nie będzie żałować decyzji :*
Pozdrawiam :) :*

wtorek, 8 kwietnia 2014

1.

W końcu nadszedł ten długo oczekiwany dzień. Dzień, w którym miała powrócić na jakiś czas do miejsca, w którym zostawiła wszystko. A przede wszystkim musiała zostawić w tym miejscu swoją siostrę. Osobę, do której miała największe zaufanie. Od dzieciństwa wszyscy się dziwili, że Misia i ona się nie kłóciły, jak to zwykle robi rodzeństwo. Każdy się pytał ich mamy, co robi, że są dla siebie takie miłe, że są takie grzeczne. A mama zawsze ze śmiechem odpowiadała, że nic nie musiała robić, że takie cudowne się urodziły. Od najmłodszych lat mówiły sobie wszystko. I tak zostało. Ale wiedziały, że rozmowa przez Internet to nie jest to samo co spotkanie na żywo, co wielogodzinna rozmowa na tematy ważne i te mniej istotne. A dla niej najważniejszym tematem był ON. To on udowodnił jej, że miłość istnieje. Pokazał jej, że jednak nie każdy facet jest takim dupkiem, jak jej były. Nie wiem, jak ja mogłam stracić na takiego człowieka, jak mój były, tyle czasu. Że też wcześniej nie zauważyłam jego wad. Miłość podobno zaślepia i nie pozwala racjonalnie myśleć. Ale teraz wiem, że nie kochałam go. Dopiero teraz dowiaduję się, co to jest prawdziwa miłość. To coś, co dopada nas w najmniej oczekiwanym momencie. Wkrada się w nas i robi rewolucję w naszym umyśle, jak i ciele. Nie możemy przestać myśleć o tej drugiej osobie, a gdy czujemy jej bliskość, to nasze ciało drży, nogi są jak z waty, a w brzuchu lata milion motyli. Osoba, którą kochasz, jest w stanie zastąpić Ci wszystko, zrobić ze zwykłej rzeczy coś niezwykłego, niezapomnianego. Ta osoba zawsze Cię wysłucha, pomoże, doradzi. Nie zawiedzie Cię, zawsze będzie przy Tobie. Kobieta przy mężczyźnie musi czuć się bezpieczna, a mężczyzna musi czuć, że jest kochany, doceniany. Myślę, że tak jest w naszym przypadku. On wie, czego mi trzeba. Wie, że poprzedni mężczyzna, z którym byłam, zranił mnie i sprawił, że czułam się niepewnie. No a kto by się tak nie czuł, gdyby był zamieniony na blondynkę, wymalowaną, ubraną w mini i ogólnie wyglądającą co najmniej nieprzyzwoicie? No ale to już nieważne. To przeszłość, do której nie mam zamiaru wracać…
Nagle poczuła jego wargi na swoich. Z uśmiechem spojrzała mu w oczy i zobaczyła w nich miłość, którą ją darzył.
- O czym myślisz, kochanie? – spytał z troską, która przepełniała jego głos.
- Myślę o tym, że mam wielkie szczęście, mając Ciebie przy sobie. – przytuliła się do niego, po czym ruszyli w drogę razem z jej rodzicami.


Po zrobieniu zakupów, ruszyła do samochodu obładowana torbami, w których znajdowały się produkty na kolację dla jej gości. Jadąc do domu, śpiewała piosenki, które akurat leciały w radiu. Uwielbiała śpiewać. Ale robiła to tylko dla siebie, nigdy nie śpiewała dla publiczności. Była zbyt nieśmiała na takie występy. Gdy dojechała na miejsce, wniosła zakupy do domu i wzięła się za gotowanie. Postanowiła, że zrobi kurczaka i do tego jakąś surówkę, a na deser miała zrobić naleśniki. Jej popisowe dania. Zaczęła gotować, przy okazji tańczyła i śpiewała, co sprawiło, że czas jej bardzo szybko zleciał i zanim się obejrzała, to została tylko godzina do przyjazdu gości. Na szczęście już kończyła kurczaka, więc miała godzinę dla siebie, aby się przygotować. Jak zwykle miała problem, w co się ubrać. Była mistrzynią niezdecydowania. Nie potrafiła podjąć szybko decyzji, a jak już jej dokonywała, to zastanawiała się, czy aby na pewno dobrze zrobiła. Skutek tego był taki, że wielokrotnie zmieniała decyzje. Po dłuższym zastanowieniu zdecydowała się na miętową sukienkę z przedłużanym tyłem i  beżowe szpilki. Zrobiła lekki makijaż, ułożyła włosy i była już gotowa. Z racji tego, że zostało jej około 15 minut, postanowiła, że nakryje do stołu. Gdy skończyła, rozległ się dzwonek do drzwi. Po ich otworzeniu, ona i Lena rzuciły się sobie w ramiona. Zaraz potem przywitała się z mamą, natomiast panowie wyjmowali z taksówki bagaże. Przy swoim tacie zobaczyła bardzo wysokiego mężczyznę. Domyśliła się, ze to chłopak jej siostry.
-Lenka, to ten Twój facet?
-Tak. Będziesz w szoku, jak go poznasz. - rzuciła ze śmiechem i pobiegła w stronę mężczyzn.
Gdy tajemniczy mężczyzna odwrócił się, Misia rzeczywiście doznała szoku. Nie mogła w to uwierzyć. Z szoku wyrwał ja śmiech reszty rodziny.
-Miśka, zamknij buzię, bo Ci mucha wleci. - wypowiedź mamy wywołała kolejny wybuch śmiechu u reszty gości. Ale niestety to nie śmieszyło Michaliny.
- To może ja się przedstawię. Nazywam się Bartek Kurek. - rzekł z uśmiechem wysoki mężczyzna, który wcześniej pomagał jej tacie.
- Poznaje. Miska. - podała rękę Bartkowi, a on ją pocałował. - Naprawdę, bardzo śmieszne. - rzekła do rodziny, która cały czas była ubawiona z poprzedniej sytuacji. Naburmuszona obróciła się na piecie i weszła do domu. Za nią ruszyła reszta, uświadamiając sobie, jak bardzo za nią tęsknili.
Po podaniu i zjedzeniu popisowego dania Michaliny, nadszedł czas na naleśniki, które miały być podane z dżemem. Atmosfera była cudowna, każdy się śmiał i cieszył się, że ten wieczór spędzają w taki, a nie inny sposób. Ona, Lena i ich rodzice zdali sobie sprawę z tego, że ogromnie za sobą tęsknili i doszli do wniosku, że ten czas w Polsce chcą wykorzystać jak najlepiej. Widać było, że Bartek czuł się swobodnie w ich towarzystwie i sprawiał wrażenie fajnego mężczyzny, który kochał nad życie jej siostrę.
- Lena, cieszę się, że jesteś szczęśliwa. – uśmiechnęła się do siostry i przytuliła ją. – A Ty, mój drogi, masz pilnować jej jak oka w głowie. – jego również przytuliła.
- Możesz być o to spokojna. My tu gadu gadu, a jeszcze dziś musimy jechać do moich rodziców. Bardzo chcą poznać Lenkę i Waszych rodziców. A tak poza tym, to świetnie gotujesz.
- Daj spokój, bo się zaczerwienię. To jedźcie ostrożnie i mam nadzieję, że się jeszcze do mnie odezwiecie przed wyjazdem. – przytuliła wszystkich na pożegnanie i usłyszała odpowiedź siostry, że jutro się na pewno odezwą.
Zabrała się za sprzątanie. Po godzinie był już porządek, więc położyła się wcześniej do łóżka, wzięła do ręki książkę i wczuła się w losy bohaterów.

Gdy zapukał do drzwi, słychać już było Kubę, który otworzył im i rzucił się na Bartka. Mężczyzna wziął go na ręce i podrzucił, a po odstawieniu go na ziemię przywitał się z mamą i tatą. Następnie przedstawił im swoją dziewczynę i jej rodziców. Gdy wszyscy usiedli do stołu, pani Iwona, mama Bartka, podała ciasto. Czas upłynął im na opowieściach, przede wszystkim Bartka o swoim pobycie we Włoszech, o tym, jak poznał Lenę. Od czasu do czasu Kuba coś wtrącał i nie dał im spokoju, dopóki Lena, Bartek i reszta osób nie poszli z nim pograć w grę planszową.
Po męczącym dniu wszyscy musieli się wcześniej położyć, aby jutro normalnie funkcjonować. Cudem udało się oderwać Kubę od brata, ponieważ chciał z nim i z jego dziewczyną spać. Ale gdy para obiecała mu, że pójdą jutro z nim na lody, to szybko ucałował ich policzki i poszedł do siebie.


Obudziły ją promienie słońca. Uwielbiała takie dni, w których chciało się żyć, spacerować, a nawet sprzątać. Jak pomyślała, tak też zrobiła. Zjadła śniadanie i wzięła się za porządki. Po dwóch godzinach od sprzątania oderwał ją dźwięk nadchodzącego sms-a. A był on następujący:
„Hej siostra :* masz dziś plany? Mam nadzieję, że nie masz, a jak masz, to mam nadzieję, że uznasz, że siostra i szwagier są ważniejsi :D a przechodząc do konkretów, to co powiesz na ognisko?”
Po krótkiej chwili zastanowienia odpisała:
„W sumie to nie mam żadnych planów, więc czemu nie…”

Dostała kolejnego sms-a, w którym Lena napisała jej, że będzie po nią o 17. Nie wiedzieć czemu, jakoś nie mogła się doczekać tego ogniska. Czuła, że będzie ono wyjątkowe i nie będzie żałowała, jeśli na nie pójdzie. Dopiero za jakiś czas miała się przekonać, czy rzeczywiście miała rację…


--------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam, przepraszam! Przepraszam za opóźnienia i za to coś napisanego powyżej. Nie jestem z tego zadowolona. Niezły start... postaram się, aby nigdy więcej nie było takiej sytuacji.
Co myślicie o kadrze podanej przez Antigę? Kogoś Wam brakuje?

wtorek, 25 marca 2014

Prolog

Myślała o swojej rodzinie. Nie ma ich przy sobie. Rodzice i starsza siostra przeprowadzili się do Włoch. Jednak ona nie chciała jechać z nimi, nie chciała tracić tego, co zapewniało jej szczęście. Nie była w stanie zostawić tu swoich przyjaciół, znajomych. Od ich wyjazdu minęły 2 lata. Nie było dnia, żeby o nich nie myślała. Ale nie żałowała decyzji. Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk telefonu.
-Cześć kochana. Chyba czytasz mi w myślach, bo właśnie o Was myślałam. Opowiadaj, co u Was słychać? Tęsknię za Wami.
-Hej, hej. W końcu jesteśmy siostrami, to u nas normalne. U nas wszystko dobrze, też bardzo za Tobą tęsknimy. Ale muszę Ci o czymś powiedzieć, właściwie dzwonię właśnie w tym celu. Mam dwie wiadomości, od której zacząć?
-Od dobrej. No mów, nie trzymaj mnie w niepewności.
-Przyjeżdżamy do Ciebie za jakieś trzy tygodnie…
-AAAAAAA! Nie wierzę! Ojej, jak się cieszę! – od razu jej humor poprawił się i wiedziała, że teraz tylko będzie odliczała dni do ich przyjazdu.
-Ale przyjedzie z nami czwarty gość.
-Ale kto? No nie mów, że w ciąży jesteś. Czemu dopiero teraz się o tym dowiaduję? Co na to rodzice?
-Hola, hola. Nikt nie powiedział, że jestem w ciąży. Miśka, zawsze byłaś taka gadatliwa, nie zmieniłaś się. Mówiąc o czwartej osobie, mam na myśli mojego faceta. Ale teraz muszę kończyć, do zobaczenia.-i rozłączyła się.
Cała Lena. Pomyślała i zaśmiała się, zauważając, że jej siostra uwielbia trzymać ją w niepewności. Wiadomość o przyjeździe rodziny wprawił ją w cudowny nastrój. Postanowiła umówić się ze swoją przyjaciółką Gosią na spacer. Na dworze było jeszcze chłodno, ale powoli zbliżała się wiosna i wszystko zaczynało budzić się do życia. Uwielbiała słuchać śpiewu ptaków, uwielbiała przebywać na świeżym powietrzu i z radością przyglądała się ludziom spacerującym ze swoją rodziną lub w towarzystwie swojego pupila. Wiosną wszystko stawało się piękniejsze, a ludzie mieli pozytywne nastawienie do życia i byli dla siebie bardziej życzliwi. Do pracy wychodzili z uśmiechem na ustach, mając pewność, że ten dzień z pewnością będzie piękny.
Zadzwoniła do przyjaciółki i umówiły się w parku. Podążając na spotkanie zastanawiała się, kto może być facetem jej siostry. Pewnie to jakiś mega przystojny Włoch. Mam nadzieję, że trafił mi się fajny przyszły szwagier. Trzymam za nich kciuki, wierzę, że im wyjdzie i w końcu moja kochana siostrzyczka będzie szczęśliwa.

Wtedy nie przypuszczała, że ten „przystojny Włoch” okaże się kimś zupełnie innym i że zmieni życie nie tylko Leny, ale również jej. Nie sądziła, że dzięki tej wizycie jej świat wywróci się do góry nogami, a życie stanie się piękniejsze.


--------------------------------------------------
Witam ;) 
Jak widać, dopiero zaczynam swoją przygodę z blogiem. Mam nadzieję, że kogoś zaciekawi ta historia i z chęcią będzie czekał na dalszą część :) 
Prolog jest krótki, ale obiecuję, że kolejne części będą dłuższe i ciekawsze :) 
Do napisania :*